Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


Bellator. Mistrz wagi lekkiej Eddie Alvarez zwolniony z kontraktu

bellator-mistrz-wagi-lekkiej-eddie-alvarez-zwolniony-z-kontraktu

Eddie Alvarez (25-3 MMA, 9-1 BMMA) wreszcie wolny! Mistrz organizacji Bellator w wadze lekkie, po dwoch latach gehenny i prawnych potyczek z byłym szefem tej federacji Bjornem Rebney'em, nowy boss Scott Coker rozwiązał kontrakt z Alvarezem. A to oznacza, że 30-letni wojownik będzie mógł wreszcie przenieść się do Ultimate Fighting Championship, o co od dawna zabiegał.

Było to jedno z najdłuższych rozstań w historii MMA, bo przecież wstępnie planowano, że "The Silent Assassin" zadebiutuje w UFC już na gali nr 159, 27 kwietnia 2013 w Newark.

Sędzia Jose L. Linares, na TheFightLawyerBlog.com, wydał jednak wtedy oświadczenie, w którym stwierdził że mistrz wagi lekkiej Bellatora nie wykazał, iż faktycznie będzie poszkodowany, jeśli nie podpisze kontraktu z UFC.

Przypomnijmy całą historię sporu. Alvarez, po pokonaniu na gali Bellator 76 Pitbulla Freire (czyli najbliższego przeciwnika Marcina Helda), został formalnie "wolnym strzelcem". Federacja Bellator, wykorzystując sytuację i zapisy kontraktowe, natychmiast zaproponowała Alvarezovi nową umowę, gdyż zgodnie z ustaleniami miała 90 dni na negocjacje z zawodnikiem. Sam Alvarez wolał jednak mimo to przenieść się do UFC.

Bellator postanowił w takiej sytuacji pozwać go do sądu. Jak ujawnił Bjorn Rebney, ówczesny szef BMMA, jego organizacja miała do tego pełne prawo. Wszystko dlatego, że - wedle Rebney'a - oferta Bellatora była równie dobra jak ta przesłana z UFC. A w zasadzie to nawet taka sama.

Rebney i jego kompanii zachowali się bowiem lekko kontrowersyjnie i dokonali delikatnej, nie w pełni fair, podmiany. W propozycji kontraktu, który nadszedł z Zuffy (właściciela Ultimate Fighting Championship) zamienili jedynie nazwę firmy oraz kilka detali. I umowę UFC przedłożyłi Alvarezovi jako własną.

Wszystko sprowadza się do jednego zapisu kontraktu: Alvarezowi wolno odrzucić propozycję pod warunkiem, że ta z Bellatora jest gorsza od tej z UFC.

Sędzia orzekł, że - choć pewne warunki oczywiście nie są porównywalne (zasięg stacji, które pokazują gale obu tych organizacji, dochody z pay-per-view, których wtedy w  Bellatorze jeszcze nie było, ale miały być)  - Alvarezowi nie udało się w pełni dowieść, iż faktycznie poniósłby znaczące straty, gdyby odrzucił ofertę Bellatora. I dlatego - zgodnie z zapisami umowy - jego prośba o zwolnienie ze zobowiązań wobec Bellatora była nieuzasadniona.

I w związku z tym na podstawie posiadanej przez sąd wiedzy występ Amerykanina na gali UFC w kwietniu 2013 był, z prawnego punktu widzenia, niemożliwy.

Alvarez pozostał więc w Bellatorze i wbrew powiedzeniu, że z niewolnika nie ma pracownika, po świetnym pojedynku na gali nr 106 pokonał niejednogłośną decyzja Michaela Chandlera oraz odzyskał utracony wcześniej mistrzowski pas w wadze lekkiej.

Przy okazji jednak wciąż szukał wyjścia z matni i rozglądał się za możliwością zmiany pracodawcy.

Co mu się w końcu udało.

Warto przy okazji wspomnieć, że inny były gwiazdor Bellatora, Ben Askren, też swego czasu szukał możliwości zwolnienia z kontraktu i gdy to czynił, wszystkim zdawało się że ma parcie na UFC. A on tymczasem wybrał azjatycką ONE FC.

WOJ

Opublikowano: 2014-08-19

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również