Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


KOMENTARZ. Casus GSP, czyli już nie wszyscy najlepsi są w UFC

komentarz-casus-gsp-czyli-juz-nie-wszyscy-najlepsi-sa-w-ufc

Ta informacja może oznaczać poważny wstrząs w historii UFC. I nie chodzi tu nawet o fakt, że po okresie wzajemnego dogryzania sobie oraz wytykania błędów Georges St-Pierre nie  przedłużył umowy z UFC. Ultimate Fighting Championship ma prawo wiązać się z zawodnikami, którzy są z jej punktu widzenia perspektywiczni i obiecujący, odrzucać natomiast tych - choćby mieli nawet najbardziej znane nazwiska - którzy, wedle rozeznania szefów największej organizacji MMA na świecie, nie rokują dobrze na przyszłość.

Mogli więc Dana White & (new) Company uznać, że GSP nie jest im już potrzebny? Mogli. Tym bardziej, że - przypomnijmy - dzięki Jose Aldo wyszło niedawno na jaw, iż były mistrz UFC w wadze półśredniej chce dostać za swój powrót do Oktagonu po trzyletniej przerwie 10 mln. dolarów. To dużo pieniędzy, nawet jak na UFC. Tyle, że czasem są sprawy istotniejsze od dolarów.

Nieważne, jakie nazwiska były wymieniane w kontekście kolejnego boju St-Pierre'a w Oktagonie, bo to i tak w tym momencie nieaktualne. Kanadyjczyk jest teraz wolnym strzelcem i może szukać sobie nowego pracodawcy - tak przynjamniej wynika z jego wypowiedzi, w których powołuje się na opinie swoich prawników.

Wracając do początku tych rozważań - nie to jednak może być zarzewiem ewentualnej rewolucji. Jej wybuch może wywołać związanie się GSP z organizacją Bellator.

Dana White często podkreślał w ostatnim czasie, że znakomity kanadyjski wojownik jest już wypalonym sportowcem i tak naprawdę wcale nie ma ochoty toczyć kolejnych pojedynków. Wiedział coś, o czym nie wiemy, czy też zaklinał rzeczywistość? I próbował przekonać wszystkich wokół, że w razie zerwania negocjacji i odejścia GSP z UFC nie jest on wart jakiegokolwiek zainteresowania?

Być może o to chodziło. Tym bardziej, że White już wcześniej musiał zdawać sobie sprawę z nadchodzącego fiaska rozmów z GSP. Kanadyjczyk wyjawił bowiem, że ofertę dotyczącą powrotu do klatki otrzymał jeszcze od byłego współwłaściciela Ultimate Fighting Championship, Lorenzo Fertitty z firmy Zuffa. Po niedawnej zmianie pracodawcy wszystko się zmieniło, a całkiem sprawnie przebiegające negocjacje utknęły w martwym punkcie. I ostatecznie zostały zerwane.

Czemu, powróćmy do tego raz jeszcze, odejście GSP do konkurencji może sprowadzić kłopoty na UFC? Ponieważ po raz pierwszy w historii jedna z największych gwiazd MMA, postać budząca ogromne zainteresowanie i uznanie, może dać autentyczny, marketingowy i jakościowy skok innej federacji niż Ultimate Fighting Championship.

Oczywiście, tak znani wojownicy, jak np. Tito Ortiz, także zasiliali już Bellatora, wylądował tam właśnie Chael Sonnen, na garnuszku u Scotta Cokera są też Wanderlei Silva czy Ben Henderson. Przy całym jednak szacunku dla wszystkich tu wymienionych - żaden z nich nie ma na koncie takich osiągnięć, jak właśnie Georges St-Pierre.

Kanadyjski były mistrz UFC, mimo trzyletniego urlopu, jest wciąż na topie. Nie stracił pasa, tylko sam go zwakował, a ostatnią porażkę poniósł w 2007 roku. Od tamtej pory 35-letni GSP wygrał 12 bojów z rzędu, większość z nich tocząc o mistrzowski tytuł. Niesamowity wyczyn.

Gdyby ktoś taki wylądował w ramionach konkurencji, dla UFC oznaczałoby to bardzo poważną wizerunkową wpadkę.

A dla wielu innych zawodników byłby to wyraźny sygnał, że od tej pory nie wszyscy najlepsi wojownicy MMA są w Ultimate Fighting Championship. Który to fakt może mocno zaszkodzić największej organizacji MMA na świecie.

JAM

Opublikowano: 2016-10-17

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również