Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


Krzysztof Soszyński zakończył karierę w MMA. SYLWETKA plus WIDEO

krzysztof-soszynski-zakonczyl-kariere-w-mma-sylwetka-plus-wideo

Krzysztof Soszyński (26-12-1 MMA, 6-3 UFC) oficjalnie - w programie "Inside MMA" - ogłosił zakończenie kariery w mieszanych sztukach walki. Pochodzący z Polski znakomity wojownik przegrał więc ostatecznie najtrudniejszą walkę w swojej karierze - z kontuzjami.

Tylko jeden cel: walczyć na całego

Spójrzmy prawdzie w oczy: nie mam jakiegoś szczególnego talentu, nie jestem wybitnym sportowcem – tłumaczył jakiś czas temu "The Polish Experiment" w jednym z wywiadów. – Nie uderzam jakoś szczególnie mocno, nie jestem super-zapaśnikiem, nie można też nazwać mnie specem od jiu-jiutsu. MMA zajmuję się w sumie od dość niedawna. Gdy miałem 25 lat wciąż nikomu nie dałem w twarz. Zdaję sobie sprawę ze wszystkich swoich niedoskonałości. Jednego nie można mi jednak zarzucić: braku zaangażowania. I dlatego zawsze, gdy wchodzę do klatki, mam jeden cel: walczyć na całego, tak by mój bój długo pamiętano – opowiadał Soszyński.

Nie o zwycięstwa czy porażki w tym wszystkim chodzi – zastrzegał się polski wojownik. – Mam na koncie kilka przegranych pojedynków, fakt. Jednak dlatego znalazły się w moim rekordzie, że już na samym starcie kariery trafiłem na bardzo mocnych gości. Byłem przygotowany na to, że ktoś mnie pokona. Każdy, kto zawodowo się bije, musi zdawać sobie sprawę, że i jemu może przytrafić się wpadka. Bardzo ważne jest w tym wszystkim, w jakim stylu przegrywasz – komentował pochodzący ze Stalowej Woli, 37-letni sportowiec.

I podkreślał:

Dopóki będę w formie, a moje występy będą porywały kibiców i szefów UFC, dopóty będę bardzo szczęśliwy i nie zrezygnuję z bitew w Oktagonie.

Bonnar: ulubiony rywal

Od czasu debiutu w UFC, czyli od TUF 8, Soszyński wygrał sześciokrotnie i trykrotnie poległ.

Przygodę z Ultimate Fighting Championship zaczął od trzech kolejnych zwycięstw. Dopiero podczas UFC 102 szans nie dał mu Brandon Vera.

A potem przyszły dwie szalone bitwy z równie efektownym i równie nieobliczalnym, jak on, Stephanem Bonnarem, który niedawno, po walce z Andersonem Silvą, także zakończył karierę.

Ta z UFC 110 przyniosła Polakowi triumf. Bonnar nie był w stanie kontynuować pojedynku. Wcześniej obaj zderzyli się głowami i mający poważne rozcięcie Amerykanin musiał odpuścić.

Zrewanżował się więc Soszyńskiemu podczas UFC 116. Tym razem „The American Psycho” zniszczył naszego rodaka w parterze.

Ostatnim sukcesem polskiego zawodnika był triumf podczas UFC 131. Ofiara: Mike Massenzio.

Żal za ostatnią walką

Soszyński, choć był bardzo szczęśliwy z powodu tego osiągnięcia, długo narzekał na styl, jaki wtedy zaprezentował.

Ten pojedynek, a także poprzedni z Goranem Reljiciem w Niemczech, były takie sobie – mówił. – Za przeciwników miałem facetów, którzy starali się jak najszybciej sprowadzić mnie do parteru, zamiast bić sie ze mną w stójce. Ja wolę wojny, takie np. jak z Bonnarem. Wspominam je bardzo dobrze, taki styl prowadzenia pojedynku mi odpowiada, na coś takiego czekają widzowie.

Jednak kolejny bój także nie przyniósł mu satysfakcji, a na dodatek zakończył się jego porażką. Soszyński walczył po raz ostatni na UFC 140 w Toronto, w grudniu 2011 roku. Przegrał wtedy przez TKO w pierwszej rundzie z Igorem Pokrajacem.

Po wcześniejszych dwóch zwycięstwach i niezbyt udanym występie pochodzący ze Stalowej Woli wojownik zdecydował się wreszcie na gruntowny "remont". Zabrał się za leczenie nękających go urazów, postanowił m.in. doprowadzić do porządku często sprawiające mu kłopoty kolana.

To właśnie z powodu nieustających kłopotów ze zdrowiem polski wojownik od dłuższego czasu nosił się z zamiarem zakończenia kariery. Twierdził, że od czasu wyczerpującego boju ze Stephanem Bonnarem podczas UFC 110 jego organizm co i raz niedomaga. Osiąga 70 procent swoich możliwości i koniec, bariera wydolności zdaje się być już nie do pokonania.

Mam też świadomość, że zarobki w wysokości 30, 50 czy 70 tysięcy dolarów za pojedynek oddalają się ode mnie bezpowrotnie. Jednak zbyt późno zacząłem uprawiać ten sport. Planuję niebawem skonsultować się z lekarzem i wtedy być może podejmę ostateczną decyzję. Wiem, że nie zależy to ode mnie, ale najchętniej stoczyłbym jeszcze jedną walkę i dopiero wtedy na dobre rozstał z MMA - przyznawał.

Tych planów nie udało się już zrealizować. Ani w UFC, ani w KSW, bowiem i taki scenariusz był brany pod uwagę - że "The Polish Experiment" swoją ostatnią walkę stoczy na gali największej, polskiej organizacji mieszanych sztuk walki, w naszym kraju. Do którego zresztą przyjeżdża także prywatnie, by przede wszystkim odwiedzić swoje rodzinne strony.

Gwiazdy i kariera filmowa

Teraz więc Soszyński zajmie się głównie trenowaniem z największymi gwiazdami MMA (ćwiczył już wspólnie m.in. z Lyoto Machidą i Markiem Munozem, czy też sparował z Jonem Jonesem) oraz graniem w filmach. Ma już bowiem na koncie kilka udanych ról. Zagrał w siedmiu hollywoodzkich produkcjach, np. w komedii „Here Comes The Boom” (główna rola przypadła w udziale innemu zawodnikowi MMA Kevinowi Jamesowi), a także pojawił się u boku Mickey’go Rourke’a w filmie „Immortals” oraz był bardzo złym człowiekiem w "Tapped out" (polski tytuł: "Smak zemsty).

To bardzo ciekawe doświadczenie, coś całkiem nowego i niezwykle zaskakującego – wyjaśniał swego czasu ze śmiechem Polak. – Czegoś podobnego nigdy wcześniej w życiu nie robiłem. Ale jestem przede wszystkim wojownikiem. To mój prawdziwy świat.

Od teraz Soszyński jest już wojownikiem na emeryturze. I przyznaje w ""MMA Inside", że poza kłopotami z kolanami ma także problemy z pamięcią, wywołane przyjmowaniem potężnych uderzeń. Takich chociażby, jak te otrzymane niedawno od jednego ze sparingpartnerów.

Na razie mój stan nie pogarsza się, ale też sprawy nie mają sie jakoś widocznie lepiej. Wczoraj rozmawiałem z żoną. Dziś też i zadałem jej to samo pytanie co podczas wcześniej pogawędki, poniewaz nie pamiętałem już odpowiedzi. To niby drobnostka, ale podobne historie bardzo mi przeszkadzały. Na szczęście nie mam żadnych zawrotów głowy ani długotrwałych momentów utraty pamięci. Tylko pewne dające o sobie znać, nieduże uciążliwości - opowiadał Soszyński.

Uciążliwości, których T"he Polish Experiment" nie miał ochoty już znosić. Jedno jest pewne: na razie w UFC osiągną najwięcej ze wszystkich wystepujących w niej wojowników, pochodzących z naszego kraju.

JAM

Foto: Jacek Adamczyk (MMAnia.pl)

Krzysztof Soszyński ogłasza zakończenie kariery:

Z archiwum MMAnia.pl, czyli nasz wywiad z Krzysztofem Soszyńskim

Opublikowano: 2014-08-16

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również