Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


KSW 22. Marcin Naruszczka: jeśli przegram, to będzie grubo

ksw-22-marcin-naruszczka-jesli-przegram-to-bedzie-grubo

Marcin Naruszczka (11-1 MMA, 0-1 KSW), jeden z bardziej znanych i cenionych polskich wojowników, pojawił się w sobotę, 9 lutego 2013, w Żyrardowie, wraz z zawodnikami ze swojego teamu Mataleo. Oni - dość udanie (niebawem wyniki) - rywalizowali podczas ALMMA 32, ich mocno zaangażowany trener towrzyszył im zawsze tuż przy macie lub klatce. Nie bardzo, co zrozumiałe, chciał w przerwach rozmawiać z mediami. Poczekał z tym do chwili, gdy ostatni podopieczny stoczył ostatnią walkę.

- Przepraszam, ale ja też jestem w robocie. Dlatego musicie mnie zrozumieć - prosił.

Jasna sprawa, nie ma za co przepraszać. W końcu walki są najważniejsze.

Gdy jednak było już po zawodach, Marcin chętnie zamienił kilka zdań z reporterem naszego portalu i telewizji Orange sport. Na początku pochwalił zawodników swojego klubu. I podkreślił, że to na razie naturszczyki, bowiem zajmują się tym sportem pół roku, czyli mniej więcej tyle ile działa jego klub.

Przy okazji Naruszczka zaprosił na treningi do Mataleo oraz opowiedział o swoich przygotowaniach do najbliższej walki, którą stoczy 16 marca 2013 na KSW 22 z Rafałem Moksem.

To pojedynek dość szczególny, bowiem szef Mataleo Team zastanawiał się przez pewien czas, czy się na niego w ogóle zgodzić. Wszystko dlatego, że znów przyjdzie mu zrzucić przynajmniej 10 kilogramów.

Tak było m.in. przed pierwszym występem Naruszczki na gali KSW. Przegrał wtedy z Borysem Mańkowskim i była to jego pierwsza porażka w karierze. A sprawa wagi była wtedy dość istotna.

- Żeby była jasność: jestem bardzo wdzięczny szefom KSW, że dali mi jeszcze jedną szansę. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się tego. Otrzymałem bardzo miły, świąteczny prezent, gdyż zadzwoniono do mnie z propozycją tej walki tuż przed Bożym Narodzeniem - opowiadał nam polski wojownik. - Chodzi o to, że tak drastyczne zbijanie wagi źle wpływało w ostatnim czasie na mój stan zdrowia. Mam bowiem zwyrodnienie kręgosłupa. Nie od uprawiania MMA, rzecz jasna, to przypadłość z którą borykam się od najmłodszych lat. Jeśli zrzucam kilogramy to dodatkowo wypada mi dysk. Tak było m.in. przed bojem z Mańkowskim. Będę jednak walczył z Moksem. Nie zamierzam narzekać. Wysłuchuję teraz rad najlepszych fachowców, a choć zasadniczo sam jestem sobie trenerem, to korzystam też z bardzo cennego wsparcia szkoleniowców z mojego rodzimego klubu, Arrachionu Olsztyn. Pomoc Szymona Bońkowskiego i Pawła Derlacza jest nieoceniona. Dlatego jestem pewien, że tym razem nie zawiodę. Obiecuję, że do pojedynku będę gotowy na 100 procent - zapowiada Naruszczka.

Polak, mistrz niemieckiej Respect FC w wadze półciężkiej, szykuje się nie tylko do walki przeciwko Moksowi. Już w kwietniu zmierzy się z Nicolasem Penzerem w boju o kolejny tytuł Respect FC, tym razem w wadze średniej. Co oczywiście oznacza kolejne, nadprogramowe zrzucanie wagi. Naruszczka podkreśla jednak, że na razie niewiele myśli o tym wydarzeniu. Teraz liczy się dla niego występ 16 marca na warszawskim Torwarze.

- Wiem, że będzie mnie wspierało mnóstwo osób. Swój przyjazd zapowiedzieli znajomi nie tylko z całej Polski, ale także z Paryża czy Chicago. Muszę wygrać. Bo jak przegram, to będzie grubo - mówi ze śmiechem Marcin Naruszczka.

JAM

Fot.: Jacek Karczewski (MMAnia.pl)

Opublikowano: 2013-02-10

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również