Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


Po KSW 30 i PLMMA 48. Słaba gala UFC w Polsce? Niezły żart

po-ksw-30-i-plmma-48-slaba-gala-ufc-w-polsce-niezly-zart

Ciekawy bardzo był to weekend. Oraz pouczający. To oczywiście tylko i wyłącznie mój własny, subiektywny punkt widzenia. Mający jednak swoje żródła w wydarzeniach z ostatnich piątku i soboty. Oraz towarzyszących im melanży ;-)

1. Po pierwsze. Pewni znawcy tematu twierdzą, że rozpiska polskiej UFC jest rozczarowująca. Rozczarowująca?! Że niby np. KSW tworzy lepsze karty walk? Nie zgadzam się. Szanuję - wbrew opiniom wielu bliskich mi znajomych - największą polską federację za to, co zrobiła dla naszego MMA. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad stawianiem jakiegokolwiek znaku równości międzu UFC a KSW. To jest inna liga. Mimo wszystko. I nie rozumiem za bardzo, dlaczego polska gala największej organizacji MMA na świecie wywołuje u niektórych fachowców niedosyt.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że ma być tak, jak mówią nam Martin Lewandowski oraz Maciej Kawulski, że to oni dyktują warunki gry. I - mam wrażenie - ich punkt widzenia przyjmujemy wciąż za obowiązujący przy ocenie tego, co robią inni, nawet UFC.

Otóż nie zgadzam się z takim tokiem rozumowania. Wcale nie jest tak, że polscy zawodnicy zakontraktowani przez Ultimate Fighting Champinship są mniej utalentowani od tych z KSW. Oni są jedynie, na razie przynajmniej, i to nie wszyscy, gorzej wypromowani i mniej znani.

Ale właśnie UFC to zmieni. To właśnie gala w Krakowie jest dla nich szansą udowodnienia, że wielkie show robione dotąd przez KSW w Polsce nie jest reprezentatywne dla całości środowiska MMA w naszym kraju.

Nie piszę tego - żeby była jasność - z poczucia satysfakcji, chęci dokopania komuś czy z wrodzonej złośliwości.

Taka jest jedynie prawda. Krzysztof Jotko, związany do niedawna z KSW Jan Błachowicz, Marcin Bandel, Paweł Pawlak, Daniel Omielańczuk... To są także prawdziwe gwiazdy MMA. Bo reprezentują UFC. I właśnie gala w Polsce jest najlepszym miejscem na to, by fakt ów udowodnić oraz potwierdzić.

A ich rywale? Żadnej z polskich federacji nie byłoby w podobnej konfiguracji na nich stać. Tak jak na pozostałe zestawienia oraz na zorganizowanie boju Cro Cop vs. Gonzaga. To są pojedynki, jakich dotąd w naszym kraju nikomu nie udało się sporządzić.

Więc nie wywołujmy, niepotrzebnej, histerii. Bo jeszcze uwierzę plotkom, że jest ona sterowana oraz podsycana przez tych, którzy boją się jak ognia zbyt częstych wizyt Ultimate Fighting Championship w Polsce. A przecież to na pewno nie może być prawda, czyż nie?

2. KSW w Poznaniu była bardzo nierówna. To tak na podsumowanie tego, co napisane zostało wcześniej. Były niezłe walki, były też nudne jak falki z olejem. Bój w wadze ciężkiej Włodarek vs. Bajor - przepraszam, ale szału nie było. Pierwsze starcie KSW 30, Kamil Gniadek vs. Mateusz Zawadzki, także euforii na trybunach nie wywołało. Na trybunach poznańskiej Areny - dodajmy - na których aż nadto widoczne były rzucające się w oczy połacie wolnych miejsc.

To jednak o czymś świadczy i wywołuje, powracające jak bumerang, myśli o tym że zniechęcanie do polskiej gali UFC nie jest całkiem bezinteresowane. Ale może się mylę, może to przypadek. Choć lekko rozczarowująca nie jest karta walk UFC Fight Night 64 w Krakowie. Rozczarowująca była tak naprawdę KSW 30.

Poza występami Karoliny Kowalkiewicz, Klebera Koike Erbsta, Kuby Kowalewicza i Mateusza Gamrota, którzy ku radości widzów, wygrali swoje pojedynki. Wygrali bez żadnych wątpliwości, podkreślmy.

3. Po oficjalnym ważeniu przed PLMMA 48 i przenosinach do podopolskiego Hotelu Tenis okazało się, że na jego zapleczu funkcjonuje w pełni wyposażona, profesjonalna strzelnica. To była dobra wiadomość. Cała ceremonia wywarła bowiem na mnie takie wrażenie, że miałem ochotę chwycić za rewolwer i strzelić sobie w łeb. Gala - jak się wydawało - posypała się kompletnie i, jako współkomentatorowi, przychodziły mi w związku z tym do głowy najgorsze myśli.

Ostatecznie imprezę udało sią uratować. Więcej powiem - wstydu nie było. Choć nienawidzę widowisk, których powodzenie do ostatniej chwili wisi na włosku i o powodzeniu których, powiedzmy to sobie szczerze, decyduje łut szczęścia.

Tym razem znów się jednak Mirosławowi Oknińskiemu udało. A przecież z jego galami różnie bywa. Czasem dziwię się, jak to wszystko daje się spiąć, i zastanawiam się jak to w ogóle funkcjonuje.

Ale funcjonuje. Bez wielkiego show, wielkich pieniędzy i - spójrzmy prawdzie w oczy - gwarancji, że kolejna gala jest zapowiedzią następnej.

Tak, zgoda, PLMMA znalazła się w Orange sport również dzięki mojej protekcji. Owszem, czasami biję się z myślami, czy nie byłem naiwny zapraszając ją na ul. Twardą w Warszawie.

Z drugiej jednak strony z bliska obserwuję takie wydarzenia, jak Profesjonalna Liga MMA 48 w Opolu i nabieram przekonania, że to nie był najgorszy wybór. Bo pojedynki - choć niepokazywane w oprawie za setki tysięcy złotych, a także od czasu do czasu tworzone na ostatnią chwilę - budzą wśród coraz liczniejszej widowni w całej Polsce potężne emocje.

Co więc z tego wynika? Że nie wszystko złoto co się świeci. KSW robi show, jakiego w Europie - a i na świecie - nie robi nikt. I to jest godne szacunku oraz największych słów uznania. Sportowo jednak nie zawsze gwarantuje wydarzenie o najwyższym standardzie.

Najlepiej dowiedzie tego, w mojej opinii, kwietniowa UFC w Polsce. Ponieważ jej rozpiska, wbrew sugestiom wielu osób ze środowiska polskiego MMA, jest bardzo dobra. I zapewni nam widowisko na poziomie, na jaki w naszym kraju nikt dotąd się nie wspiął.

JACEK ADAMCZYK, komentator i publicysta telewizji Orange sport, redaktor naczelny portalu MMAnia.pl

Opublikowano: 2015-02-22

Komentarze

av

@UFC UFC UFC UFC UFC:
Jasne. I przez niego napisany. Kolejne podobne opinie, lojalnie uprzedzam, wędrują do kosza.

av

Artykuł sponsorowany by Mirek Okniński.

av

Akurat na zakontraktowanie rywali Polaków na tym UFC to KSW spokojnie było by stać gdyby oczywiście nie skąpili bo żaden z nich póki co dużo nie zarabia, myślę że jedynie Manuwa może się troche wybija i tyle.

av

Panie Jacku na UFC będzie ogień z dupy i mam nadzieję że poziomem przebiją KSW! UFC to Liga mistrzów i tego się trzymajmy. Ja się nie mogę doczekać 11 kwietnia!

av

Bardzo dobry artykuł, a nie to co wypisuje taki jeden bijanek z tępym i tanim sarkazmem..

av

Brawo za obiektywizm

av

Panie Jacku, z cały szacunkiem ale kilkoma kwestiami poruszonymi przez Pana w tym artykule zgodzić się nie można. Po pierwsze: "Taka jest jedynie prawda. Krzysztof Jotko, związany do niedawna z KSW Jan Błachowicz, Marcin Bandel, Paweł Pawlak, Daniel Omielańczuk... To są także prawdziwe gwiazdy MMA. Bo reprezentują UFC." Nie ujmując nic niektórym chłopakom, ale dlaczego mają być określaniu mianem gwiazdy ? Tylko dlatego że reprezentują UFC ? Dostanie się do UFC w dniu dzisiejszym to nie jest problem, wielu zawodników którzy mają kontrakty z amerykańskim potentatem nie powinno występować w lidze mistrzów MMA. Jeżeli chodzi o polskie nazwiska: Janek Błachowicz i Joanna Jędrzejczyk w UFC, czy też Mamed Khalidov, Tomasz Drwal, Michał Materla, czy Karolina Kowalkiewicz z KSW to są na dzień dzisiejszy gwiazdy polskiego MMA. Na pewno nie są nimi jeszcze Pawlak, Bande czy Omielańczuk i nie zmienia tego fakt że mają kontrakt z UFC. Argument, że na rywali Polaków w Krakowie nie byłby stać żadnej polskiej organizacji też jest raczej mało wiarygodny, a jedyną postacią nad którą można się dłużej zastanawiać w kontekście postawionej przez pana tezy jest Manuwa. Uważam też że niestety UFC nie przyjmie się w Polsce jeżeli żadna stacja telwizyjna nie pokaże relacji z wielkiego wydarzenie, które odbędzie się w Krakowie. Jarać się będą tylko zapelńcy, których jak dobrze wiemy nie ma za dużo. Oczywiście, że porównywanie KSW i UFC nie ma najmniejszego sensu bo to są dwie inne ligi, jednak nie można bezkrytycznie patrzeć na działania UFC tylko dlatego że to jest właśnie UFC - liga mistrzów MMA. Ja też czuje niedosyt związany z rozpiską gali w Krakowie i nie uważam żeby to był żart. Możliwości zestawień jakie ma UFC są dużo większe niż to co zaserwowano nam na ten moment na polską galę ( przykład debiutancka gala w Filipinach i main event Faber - Edgar).

av

@fan mma:
Miło czyta się takie teksty, bo polemika nie polega na tym, żeby obrażać tylko dyskutować. Z pełną premedytacją usuwam te komentarze, które zamiast argumentów zawierają inwektywy.
@fan mma - Twój komentarz to perełka. Ponieważ tak naprawdę to co myślę o całej sprawie pojawiło się w moim tekście, nie będę się rozwijał. O dwóch rzeczach jednak wspomnę.
Po pierwsze Twój brak zgody na tezę, że wojownik będąc w UFC automatycznie staje się gwiazdą. Być może to zbyt duży skrót myślowy, chodziło mi jedynie o podkreślenie faktu, że bardzo wiele osób pisze o reprezentantach KSW (nie polemizuję - słusznie czy nie) "gwiazdy polskiego MMA" właśnie dlatego, że są w KSW. Natomiast rozpiska z Krakowa z Polakami traktowana jest lekceważąco. Nie zgadzam się na to. Skoro bowiem o zawodnikach największej polskiej federacji, bez wzbudzania kontrowersji, mówi się "gwiazdy MMA" to dlaczego tego samego nie można zrobić w sytuacji, gdy ktoś jest związany kontraktem z największą organizacją MMA na świecie? Jedno jest nadużyciem a drugie już nie? O to mi chodziło.
Co do braku transmisji telewizyjnej. Jest na pewno bardzo ważna, ale w całej sytuacji nie najważniejsza. To nie będzie miało wpływu na ewentualną decyzję o pozostaniu UFC w Polsce. W Niemczech przez wiele lat gal MMA nie można było pokazywać w żadnej tv, a jednak UFC, skoro już pojawiła się w tym kraju, na dobre w nim pozostała i ostatecznie miała ogromny wpływ na zniesienie bana. Bo to także jest charakterystyczne dla Ultimate Fighting Championship. oni nie tylko przyjeżdżają, robią galę, pakują manatki i wyjeżdżają, by powrócić lub nie. Oni starają się formować rynek, na którym rozpoczęli działalność tak, by był dla nich jak najbardziej przyjazny. Raz są w tym bardziej bezwzględni, innym razem mniej. Podobnie będzie w Polsce, nawet jeśli ostatecznie nie zobaczymy UFC Fight Night 64 w żadnym naszym telewizyjnym kanale.
I na koniec. Porównanie z Ligą Mistrzów jest jak najbardziej słuszne. Tyle, że w tej piłkarskiej występują nie tylko Real Madryt, Barcelona, Chelsea, Arsenal... Są także takie drużyny jak BATE Borysow czy FC Basel. Mniej znane i mniej utytułowane, a jednak w Champions League. My akurat naszej drużyny w tych rozgrywkach nie mamy od lat.
A tymczasem w Lidze Mistrzów UFC jest coraz więcej Polaków. Czy gdyby grała w tej futbolowej jakakolwiek nasza drużyna też zrzędzilibyśmy, że w grupie nie ma Realu, Bayern czy Juventusu, a np, wspomniane już kluby czy dla odmiany CFR Cluj? Wątpię. Więc nie zgadzam się, że rozpiska polskiej UFC jest słaba. Według mnie gwarantuje wysoki poziom gali bo to wciąż Liga Mistrzów. I zdania nie zmienię.
Pozdrawiam.

av

Panie Jacku, jeżeli chodzi o określenie gwiazdy, to Pana wytłumaczenie które oparte jest na pewnego rodzaju skrócie myślowym do mnie trafia. Jeżeli chodzi o miana gwiazdy jakiegokolwiek zawodnika bijącego się dla KSW to podzielam Pana opinię, również nie zgadzam się na takie określenie. Gwiazdy polskiego MMA walczące do KSW to Mamed, Drwal, Materla, Kowalkiewicz - aspirują do tego miana Mańkowski, Gamrot, czy też Bedorf. Celowo nie umieszczam w tej kategorii Pudziana, który mimo wielkich postępów w tej dziedzinie, swoją popularność zawdzięcza niekoniecznie startom w MMA, a o gwiazdach MMA tutaj dyskutujemy. Podsumuowując nadużyciem dla mnie fana MMA (czyli zarówno KSW, PLMMA i UFC) jest nazwanie prawdziwą gwiazdą Pawlaka, Omielańczuka, ale również Azhiev'a, czy też Piotrka Strusa.
Transmisja, a raczej jej brak wpływu na decyzję o pozostaniu UFC w Polsce mieć nie musi, ale już na poziom zainteresowania polskiego społeczeństwa ligą mistrzów MMA pewnie tak. Myślę że znacznie utrudni to formowanie rynku przez UFC, o którym Pan napisał. Mam nadzieję, że zmieni się to po zdobyciu przez Asię Jędrzejczyk pasa i MMA poza KSW również zagości w mainstreamowych mediach.
Jeżeli chodzi o użyte przez Pana porównanie z piłkarską ligą mistrzów to jest ono jak najabardziej trafne i zrozumiałe. Tylko każdy z nas chciałby zobaczyć jak najwięcej pojedynków na na możliwie wysokim poziomie jak wspomniany już przez ze mnie main event gali w Filipinach, który w porównaniu z piłkarską ligą mistrzów to dla mnie co najmniej Bayern vs AC Milan. Jeżeli chodzi o Kraków to mam wrażnie, że poza mocny pojedynkiem Janka i main eventowym starciem dwóch legend jednak już po swoim 'prime time' zaserowowano nam pojedynki na poziomie FC Basel vs Bate Borysow i mam prawo czuć z tego powodu niedosyt tak jak wielu mi podobnych. Będę się emocjonował starciami naszych zawodników bo jestem patriotą i życzę naszym jak najlepiej. Rozumiem, że dostali rywali na swoim poziomie (poza Krzysiem Jotko który nie wiem dlaczego po ostatnim zwycięstwie dostaje tylko debiutanta), jednak po lidze mistrzów MMA, którym UFC bez wątpienia jest i będzie bardzo długo, oczekiwałem lepszego dodatku do starć rodaków niż przykładowo prawdopodobne trzy walki kobiet (plotkuje się o Izie Badurek), czy bardzo możliwego starcia anonimowego Francuza z jeszcze bardziej anonimowym Tajwańczykiem.

av

Przecież Manuwa za walkę z Gustafssonem miał 8k dolarów podstawy

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również