Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


Przed KSW 18. Różal o lizaniu po jajkach, Brancha nie będzie

przed-ksw-18-rozal-o-lizaniu-po-jajkach-brancha-nie-bedzie

To nie był specjalnie efektowny trening otwarty. W stołecznej Copacabanie, tuż przed KSW 18, spotkała się spora grupa kibiców z zawodnikami, którzy wystąpią podczas tej gali. I choć wszyscy starali się bardzo, żeby atmosfera nie oklapła, brak Jerome’a Le Bannera, czy informacja o nagłej zmianie przeciwnika Jana Błachowicza, mocno popsuła wszystkim humory.

David Branch, który miał być rywalem Janka, od pewnego już czasu donosił na Twitterze że raczej do Polski nie wjedzie. I nie wjechał. Jak się okazało został zatrzymany przez odpowiednie służby, gdyż unikał płacenia alimentów.

Na szczęście sam Błachowicz nie wyglądał na specjalnie przejętego tymi wszystkimi, przykrymi wiadomościami.

- Wiadomo, że przygotowywałem się na pojedynek z Branchem. Gdyby coś podobnego przytrafiło mi się jakieś sześć walk temu, być może bym się zestresował. Teraz jednak już się nie denerwuję. Nauczyłem się, że trzeba być przygotowanym na wszystko – wyjaśnił MMAnii.pl Błachowicz.

W świetnych nastrojach byli w Warszawie dwaj zagraniczni goście płockiej imprezy: Dean Amasinger (nie trenował, wygłosił jedynie kilka komplementów pod adresem Polski) i David Oliva. "The Mayan Assassin" dawno nie walczył, więc pojawiło się pytanie o to, jak jest przygotowany do boju z Karolem Bedorfem.

Amerykanin wyznał, że choć urodziło mu się dziecko, a także - co było bardzo przykrym wydarzeniem - zmarł ojciec, nie przerywał treningów i jest w bardzo dobrej dyspozycji.

Faktycznie, Oliva uśmiechał się od ucha do ucha, nie pozorował ćwiczeń i chętnie pozdrawiał oraz chwalił polskich kibiców MMA.

W Copacabanie humor dopisywał także Kamilowi Walusiowi.

- Jak się przygotowywałem do walki z Kamilem Bazelakiem? Siedziałem w domu na kanapie i piłem piwo. Ile go wypiłem? Po którejś beczce z rzędu straciłem rachubę – żartował Waluś, debiutant na gali KSW, który – już całkiem na poważnie – dodał, że plan na pojedynek ma prosty:

- Szybko robię swoje i potem dopiero idę na piwo.

Jak zwykle bezceremonialny i szczery do bólu był bohater walki wieczoru Marcin Różalski (fragment jego treningu na zdjęciu).

- Mam już dosyć oglądania swojej gęby na wszystkich banerach – wypalił.

- Jak na banerach, to chyba Le Bannera? – padło pytanie.

- Nie, zdecydowanie swojej – potwierdził Różal.

Po raz kolejny zapewnił też, że zrobił wszystko, by wygrać, jego adwersarze-intenetowi napinacze mogą co najwyżej zejść nisko na nogach i polizać jego psy po jajkach, a tak generalnie to on się alienuje ze społeczeństwa.

Co będzie jeśli - zakładając najgorsze - Różalski przegra?

- Pewnie pomyślimy o rewanżu z Le Bannerem, skoro Francuz ma podpisany z nami kontrakt na dwa pojedynki – powiedział MMAnii.pl Martin Lewandowski, jeden z właścicieli KSW.

Lewandowski dodał też, że nie czuł się specjalnie szczęśliwy z powodu tego, że francuski wojownik w miniony weekend stoczył pojedynek w pro-wrestlingu i nie zdążył na otwarty trening do stołecznej Copacabany.

- Jednak Le Banner to takie nazwisko, że trzeba wobec niego pójść na pewne ustępstwa – dodał Lewandowski.

JAM

Opublikowano: 2012-02-22

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również