Stephan Bonnar (15-7 MMA, 8-6 UFC) zbliża się powoli do zakończenia kariery. I w takim momencie, gdy wydawało się że wszystko co najlepsze ma już za sobą, spotkał go niebywały zaszczyt. Podczas njabliższej gali UFC 153 wystąpi w walce wieczoru przeciwko Andersonowi Silvie. Plus tego jest taki, że w wadze półciężkiej, a nie w średniej, w której "Spider" jest bezkonkurencyjnym mistrzem.

Minus: że to jednak wciąż Anderson Silva.

Notowania bukmacherów są dla "The American Psycho" beznadziejnie złe. Za każdego postawionego na jego zwycięstwo dolara można zarobić trzynaście. Więc szans nie daje mu się zasadniczo żadnych.

I choć Bonnar ani razu w jedenastoletniej karierze nie przegrał przez klasyczny nokaut oraz poddanie (jedynie dwa razy sędzia przerywał jego pojedynki z powodu niezdolności Stephana do dalszej walki; raz zdarzyło się to w trakcie boju z Krzysztofem Soszyńskim) tym razem wszystkie te dane nie mają większego sensu właśnie ze względu na klasę przeciwnika, z którym przyjdzie mu się zmierzyć.

- Domyślam się, że wielu rywali Silvy odczuwa niebywała presję. Bitwa z Brazylijczykiem to dla nich powód do strachu oraz nieprawdopodobnego zdenerwowania. Ja żadnej presji nie czuję. Dam najlepsza walkę w moim życiu - zapewnił Bonnar w chwilę po ostatnim, otwartym treningu przed UFC 153.

I dodał ze śmiechem:

- Przyznać jednak muszę, że lekko nie jest. Moja mama bardzo martwi się o mnie przed nadchodzącym pojedynkiem. Wie, jak dobry jest Silva. Już wcześniej mówiła mi: "nie zgadzaj się na tę walkę, bo on Cię zabije". Ale ona tak zawsze...

JAM