Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


UFC 164: Henderson vs. Pettis 2. Wyniki i relacja na żywo. WIDEO

ufc-164-henderson-vs-pettis-2-wyniki-i-relacja-na-zywo-wideo

UFC 164. To była piękna gala. Dostarczyła nam wielkich emocji, a koniec zwieńczył dzieło. Kolejna, nieprzespana noc godna tego, żeby jej nie przespać.

godz. 06:13. Kolejna, niesamowita walka na UFC 164. I kolejny mistrz Ultimate Fighting Championship został zdetronizowany. Od pierwszej sekundy Anthony Pettis narzucił Benowi Hendersonowi swoje warunki gry. Bił mocniej, kopał celniej (czy aby nie połamał Hendersonowi żeber?), aż wreszcie - po drobnym błędzie - znalazł sie na plechach. Ale nawet chwili się w tej pozycji nie zastanawiał: ruszył po balachę i wygrał! Byłi mistrz wagi lekkiej nie odklepał, słownie ogłosił poddanie.

Niesamowite kopnięcia Pettisa, które "ustawiły" walkę:

Koniec:

godz. 05:48. My tam swoje wiemy. Natarcie Josha Barnetta, kóry powrócił do UFC po 11 latach - bez zarzutu. Dopadł Franka Mira przy siatce - gratulacje. Trafiał go, bił pięściami i łokciami, kopał. Aż wreszcie przymierzył kolanem i bach! - Mir padł na matę, a głowa mu mało nie odpadła. Ale był przytomny! Może zostałby zaraz dobity, może starciłby masę zdrowia. Ale - w naszym odczuciu - sędzia Rob Hinds za wcześnie przerwał walkę. Szkoda. Choć przewaga Barnetta nie podlegała dyskusji.

godz. 05:32. Clay Guida jest jedyny, niepowtarzalny i nieobliczalny. Ale, jak sie po raz kolejny okazało, podobne walory to nie wszystko, by wygrywać w UFC. Poruszający się nieprzewidywalnie po klatce Guida trafił na świetnego zapaśnika Chada Mendesa, który - jak tradycja Ultimate Fighting Championship nakazuje - w związku ze swoimi ponadprzeciętnymi umiejętnościami zapaśniczymi znokautował rywala. Szkoda Guidy (nigdy wcześniej nie przegrał w podobny sposób), bo to oryginał, jednak w boju z Mendesem nie miał zwyczajnie nic do powiedzenia.

godz. 05:02. Dwie pierwsze rundy potyczki dwóch "ciężkich" - Bena Rothwella i Brandona Very - jakoś tak lekko usypiały. "Big Ben" próbował dogonić Verę, który dla odmiany próbował Rothwellowi uciekać. Raz jeden kopnął w międzyczasie, raz drugi. Rothwell nie mógł dopaść Very, Vera nie miał ochoty dać się dopaść. Rothwell próbował mocno bić i jak już jego cios doszedł do głowy Brazylijczyka, ta odskakiwała. Ale nie na tyle, by zamroczony Vera padł na deski. I dlatego wielkim zaskoczeniem był początek ostatniego starcia, gdy potężny "Big Ben" zatańczył, wykonał efektowne balanse swym niemałym ciałem, aż wreszcie idealnie przyłożył przeciwnikowi. I było po wszystkim. Efektowne zwieńczenie dość nudnawego boju - tak można podsumować ten pojedynek.

godz. 04:36. Dwie kolejne rundy boju Poirier vs. Koch nie były już tak szalone i nie toczyły się w tak zawrotnym tempie, jak pierwsze starcie. Co nie zmienia faktu, iż wciąż była to rewelacyjna bitwa. Którą, co nie powinno dziwić, wygrał - zdaniem sędziów - Poirier. Zresztą nie tylko w ich opinii "The Diamond" był lepszy od miejscowego bohatera, Erika Kocha.

godz. 04:21. Trwa właśnie najlepsza walka wieczoru UFC 164. Niesamowite emocje i nieprawdopodobne zwroty akcji pierwszej rundy za nami. Najpierw Dustin Poirier trafił Erika Kocha, potem Koch dwukrotnie był bliski poddania rywala trójkątnym duszeniem, aż wreszcie - po powrocie do stójki - Poirier przystąpił do kolejnej szarży i po raz kolejny trafił Kocha. "The Diamond" zaczął bezwzględnie rozbijać coraz mocniej krwawiącego "New Breed". A potem... Aż nam jeszcze tchu brakuje. A potem nastąpiła bowiem próba brabo. Nieudana, bo skończył się czas i Koch jakoś zdołał przetrwać zaciskanie niszczącej techniki. Kapitalna konfrontacja.

godz. 03:59. Bardzo wyrównana walka Gleisona Tibau z Jamie'em Varnerem zakończyła się ostatecznie niejednogłośnym zwycięstwem tego pierwszego. Dobry pojedynek, jednak - jak na razie - najmniej porywający ze wszystkich, które przyszło nam ogladać. Choć dobrze było znów zobaczyć, jak bije się Tibau, czyli pogromca najbliższego rywala Piotra Hallmanna, Francisco Trinaldo. Obaj reprezentują zbliżony poziom. Bez dwóch zdań "Płetwal" nie stoi na straconej pozycji.

godz. 03:26. Piękne, zielone włosy ma Louis Gaudinot. Kiedyś były dłuższe, teraz je sobie podciął. I tak naprawdę był to jedyny powód podczas UFC 164, by zwrócić na "Goodnight" większą uwagę. Elliot robił z nim co chciał, zgodnie z radami narożnika bijąc się "na Pettisa": kopiąc i agresywnie uderzając. Tyle ciosów, ile zarobił w trakcie tej potyczki Gauginot, wcześniej nie zebrał w ciągu wszystkich stoczonch dotąd, ośmiu pojedynków łącznie. Druzgocząca przewaga Elliota i w pełni zasłużone, właśnie jego zwycięstwo.

godz. 02:46. Dziewiąty nokaut dopisał sobie do CV Hyun Gyu Lim. On i trenujący na co dzień w Milwaukee, u wspomnianego już Duke'a Roufusa Pascal Krauss poszli na wymiany, nie bawiąc się w żadne konwenanse i nawet nie próbując udawać, że pociąga ich w jakikolwiek sposób parter. No i wreszcie, po akcji prawy na prawy, "Panzer" zachwiał się oraz padł na matę. A potem, mimo że się podniósł, to z wielkim trudem łapał poziom. No i ostatecznie niemiecki wojownik został trafiony kolanem przy siatce, co całkowicie odcięło mu prąd. Tak skończył nam się kolejny, bardzo dobry pojedynek na UFC 164.

godz. 02:29. Świetny pojedynek zafundowali nam Chico Camus i Kyung Ho Kang. Pierwsza runda należała do Koreańczyka, ale potem pojedynek się wyrównał. A Camus miał szanse na skończenie boju przed czasem. I gdy będąc na plecach kopnął z ziemi oraz trafił piętą Ho Kanga, i gdy tuż przed końcem walki bił bez opamiętania leżącego na ziemi, naruszonego Koreańczyka. Ostatecznie pochodzący z Milwaukee, walczący przed własną publicznością "King", wygrał decyzją sędziów, choć koreański wojownik bardzo wiele robił, by obalać i kontrolować rywala w parterze. Jednak nie dający się zdominować Kangowi podopieczny znanego, byłego kick-boksera Duke'a Roufusa podobał się arbitrom znacznie bardziej.

godz. 01:52. Powracający po sześciu latach do UFC Soa Paleli wygrał z Nikitą Krylovem przez TKO, jednak ten triumf chwały Australijczykowi nie przynosi. "Hulk" bowiem, i "Al Capone" zresztą też, byli już w połowie drugiej rundy tak wycieńczeni, że ledwie stali na nogach. Fakt, padały mocne ciosy, były podejmowane próby zalożenia technik kończących w parterze, a debiutujący w UFC Ukrainiec, który od lipca ubiegłego roku stoczył łącznie z dzisiejszym 18 pojedynków (15-3) nawet był bliski dobicia rywala kolanami przy siatce, jednak ten bój bardziej obnażył słabości obu zawodników, niż ujawnił jakieś ich wielkie zalety. Mamy nadzieje, że nasz Daniel Omielańczuk wypadnie o wiele, wiele lepiej na UFC 165.

godz. 01:15. Aż żal było patrzeć, jak Ryan Couture obrywa od Ala Iaquinty. Syn słynnego Randy'ego, który nie może stać w narożniku syna z powodu "zdrady" i wzmocnienia swym autorytetem organizacji Bellatora, pewnie załamywał ręce oglądając ten pojedynek przed telewizorem. Iaquinta totalnie zdominował i rozbił rywala. Przykre to było, ale nie zawsze syn musi iść w ślady ojca. No i Ryan raczej nigdy nie dorówna ojcu. Bój z UFC 164 boleśnie tego dowiódł. Boleśnie dla Couture'a juniora, rzecz jasna.

godz. 00:38. No i zaczynamy. Pierwszy pojedynek przed nami. A w zasadzie za nami. Niecałej minuty potrzebował Magnus Cedenblad, by - broniąc się przed zejściem do nóg Jareda Hammana - założyć przy okazji rywalowi gilotynę. Poddanie wieczoru? Kto wie, kto wie...

godz. 18:55. Tak sobie delikatnie zaczynamy, choć jeszcze masa czasu została do rozpoczecia gali. Na dobry początek polecamy krótki materiał Orange sport, dlaczego warto oglądac tę galę. I od razu zapraszamy na walki z karty wstępnej, które zaczną się o godz. 00:30.

Początek transmisji gali w Orange sport o godz. 2:00, już w niedzielę 1 września.

Walka wieczoru (Orange sport).

  • O pas mistrza wagi lekkiej (155 lbs.): Anthony Pettis pok. Bensona Hendersona przez słowne poddanie (balacha), 1. runda (4:31)

Główna karta (Orange sport).

  • 265 lbs.: Josh Barnett pok. Franka Mira przez TKO (kolano plus ciosy w parterze), 1 runda (1:56)
  • 145 lbs.: Chad Mendes pok. Clay'a Guida przez TKO (prawy sierpowy i ciosy w parterze), 3. runda (0:30)
  • 265 lbs.: Ben Rothwell pok. Brandona Verę przez TKO (ciosy w stójce i w parterze), 3. runda (1:54)
  • 145 lbs.: Dustin Poirier pok. Erika Kocha jednogłośną decyzją sędziów (2 x 29-27, 29-28)

Pozostałe (Orange sport).

  • 155 lbs.: Gleison Tibau pok. Jamiego Varnera niejednogłośną decyzją sędziów (2 x 29-28, 27-29)
  • 125 lbs.: Tim Elliot pok. Louisa Gaudinota jednogłośną decyzją sędziów (2 x 30-26, 30-27)
  • 170 lbs.: Hyun Gyu Lim pok. Pascala Kraussa przez TKO (kolano przy siatce), 1. runda (3:58)
  • 135 lbs.: Chico Camus pok. Kyung Ho Kanga jednogłośną decyzją sędziów (2 x 29-28, 30-27)

Pozostałe (MMAnia.pl).

  • 265 lbs.: Soa Paleli pok. Nikitę Krylova przez TKO (ciosy w parterze), 3. runda (1:34)
  • 155 lbs.: Al Iaquinta pok. Ryana Couture'a jednogłośną decyzją sędziów (3 x 30-27)
  • 185 lbs.: Magnus Cedenblad pok. Jareda Hammana przez poddanie (gilotyna), 1. runda 0:57)

Opublikowano: 2013-08-31

Komentarze

av

Wydaje mi się że Benson obroni pas a jeśli wynik okazałby się remisowy to Vanderlei załatwi sprawę.

av

Kiedy zaczyna się karta główna? Mam na myśli walki Koch vs Poirier itd.

av

@Bu:
Ok. 4:00

av

Nie wiem czemu nikt o wanderleju nie pisze oczywiscie Kamil Bazelak mistrz świata, zawodnik mma,boksu,k1,tajskiego,taekwondo,karate,bjj,judo,aikido,krav maga,strongman,celebryta,biegacz z psem na dystans 50 km codziennie rano, pogromca wojny w egipcie i pogromca braci kliczków.

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również