Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


UFC Fight Night 71: Mir vs. Duffee. WYNIKI i relacja na żywo

ufc-fight-night-71-mir-vs-duffee-wyniki-i-relacja-na-zywo

godz. 06:59 Frank Mir i Todd Duffee nie kalkulowali i od samego początku poszli na wojnę, zaczynając od ostrej wymiany, a w każdy cios wkładali 100 procent mocy. Po kilku sekundach Mir naruszył rywala, który przetrwał trudne chwile i walka trafiła do klinczu. Po powrocie w dystans kickbokserski, zawodnicy od razu weszli w kolejną wymianę. Tym razem trafił Duffee, który z każdym ciosem całkowicie się odsłaniał, co wykorzystał lekko zamroczony Mir, trafiając idealnie na szczękę potężnym sierpowym, po którym Todd runął nieprzytomny na deski. A wszystko trwało nieco ponad minutę.

godz. 06:34
Od początku pojedynku Ferguson, kapitalnie korzystał z przewagi zasięgu, raz po raz stopując zapędy Thomsona. W drugiej rundzie Ferguson naruszył łokciem rywala i od tego momentu Josh zbierał ostre lanie do końca pojedynku. Pokazał jednak ogromne serce do walki, wielokrotnie wychodząc z poważnych opresji. Porozcinany, zakrwawiony Thomson, nie miał żadnych argumentów przeciwko będącemu w świetnej dyspozycji Fergusonowi. "The Punk" dotrwał do końcowej syreny, ale już dawno nie widzieliśmy go tak bezradnego.

godz. 05:58 Holly Holm
dorzuciła kolejne zwycięstwo do swojego nieskazitelnego rekordu. Po dosyć jednostronnym pojedynku, Holm pokonała Marion Reneau, przez jednogłośną decyzję sędziów.

godz. 05:31
Niezły pojedynek dali Manny Gamburyan i Scott Jorgensen. Od początku przewagę miał "The Anvil", który w pierwszej rundzie piekielnie mocnym prawym sierpowym, posłał na deski Jorgensena, któremu jakimś cudem udało się przetrwać. W późniejszych minutach, Amerykanin coraz lepiej się prezentował, skutecznie bronił obaleń, co nie udawało mu się w pierwszej odsłonie walki. Z minuty na minutę przewaga Ormianina malała, jednak cały czas to on był lepszy. Sędziowie wskazali na Gamburyana, a dla Jorgensena była to piąta porażka w ostatnich sześciu bojach.

godz. 04:51
Kapitalnie zaprezentował się Kevin Lee. Zalediwe 22-letni Amerykanin od początku wywarł presję na rywalu, idealnie wyczuwając dystans. Trafiał długimi ciosami Moontastriego, do momentu, w którym ten nie włożył mu palca do oka. Walka jednak po chwili została wznowiona, a Lee od razu, powrócił do realizowania planu, ponownie wywierając presję. Po chwili zawodnik z Detroit przeniósł walkę do parteru, gdzie robił z rywalem co chciał. Kilka sekund później zdobył plecy przeciwnika i poddał go, zapinając mataleo. Bardzo dobry występ Kevina Lee. Warto obserwować tego zawodnika.

godz. 04:32
Na początku walki Alan Jouban nie mógł znaleźć sposobu, by przedrzeć się przez duży zasięg Dwyera. Kanadyjczyk, kopał i stopował zapędy Amerykanina. Jednak pod koniec rundy "Brahma" trafił rywala i był bliski skończenia walki przed czasem, ale pod wpływem emocji zaatakował kolanem przeciwnika, który jeszcze znajdował się w parterze. Po chwili przerwy, walka została wznowiona. W drugiej rundzie zawodnicy dali niesamowite widowisko. Jouban coraz częściej znajdował drogę do szczęki rywala i kilkukrotnie go naruszył, a Dwyer nie pozostawał dłużny, także trafiając mocnymi ciosami. Pod koniec rundy Amerykanin ponownie był bliski zakończenia walki przed czasem. Trafił zmęczonego już rywala, kopnięciem rodem z capoeiry, jednak syrena kończąca rundę uratowała Matta. W ostatniej rundzie tempo mocno spadło, zmęczeni zawodnicy walczyli zachowawczo, dopiero na minutę przed końcem Jouban sprowadził rywala do parteru i kontrolował go już do końca pojedynku. Po walce sędziowie słusznie wskazali na Alana Joubana.

godz. 03:57. Sam Sicilia
kontrolował przebieg walki niemal od początku do końca. W pierwszej rundzie zawodnicy co chwilę straszyli się technikami kończącymi, jednak to Sicilia dłużej był w pozycji dominującej. W kolejnej odsłonie Meza próbował ponownie przenieść walkę do parteru, ale jego rywal świetnie bronił wszelkich prób, co pozwoliło mu narzucić rywalowi swój styl walki. W ostatniej rundzie, Meza miał kilka dobrych momentów, raz nawet poważnie zagroził rywalowi duszeniem, jednak Sicilia wybronił się z techniki kończącej i dotrwał do końcowej syreny, co dało mu zwycięstwo na punkty.

godz. 03:28. Jessica Andrade
bezdyskusyjnie i bezceremonilanie zdominowała niezwykle sympatyczną i roztańczoną przy wchodzeniu do klatki Sarę Moras. Może nie była to tak spektakularna demolka, jak ta zafundowana nam w Berlinie przez Joannę Jędrzeczyk, jednak Kanadyjka - podobnie jak Jessika Penne w Niemczech - była mocno zakrwawiona oraz poobijana. Andrade nie zakończyła boju przez KO, jednak przez pełne (no może, prawie pełne) 15 minut robiła w Oktagonie co chciała. Niezwykle silna Brazylijka wyprowadziła znacznie więcej ciosów od rywalki, umiejętnie też rzucała ją na ziemię. I choć w ostatnich sekundach trzeciej rundy to Moras, mocno niespodziewanie, próbowała duszeniem zza pleców w stójce poddać przeciwniczkę, ta co i raz pokazywała arbitrowi kciukiem wzniesionym do góry, że w pełni panuje nad sytuacją. A potem Andrade mogła już z wielkim uśmiechem na ustach rozpocząć świętowanie w pełni zasłużonego, trzynastego zwycięstwa w karierze, w tym czwartego odniesionego w UFC.

godz. 02:58. Takie walki, jak ta Raniego Yahyi z Masanorim Kaneharą, to nie lada gratka dla wszystkich fanów wyszukanych, parterowych akcji. Znakomity grappler Yahya, który do czasu potyczki z Japończykiem z 20 wygranych walk 16 zakończył poddaniami, już w pierwszych sekundach konfrontacji ruszył po obalenie. I choć to akurat było udane, Brazylijczyk miał później duże kłopoty, by wywrócić Kaneharę. Łącznie z jego jedenastu prób obaleń powodzeniem zakończyły się raptem cztery. Japoński wojownik starał się twardo trzymać na nogach, a gdy już pakował się w poważne tarapaty, i - tak jak np. w drugiej rundzie - musiał bronić się przed gilotyną, walczył zaciekle o ucieczkę z niekorzystnego położenia. Yahya, jeden z trzech wojowników UFC w historii, który zakończył swój bój duszeniem północ-południe, w trzeciej rundzie kompletnie opadł z sił. Robił więc wszystko, by przeleżeć ostatnie pięć minut, będąc przy okazji w akcie desperacji uczepionym czy to nogi, czy to dwóch nóg rywala. Sędzia Jason Herzog podnosił co prawda walkę do stójki, jednak brazylijski wojownik natychmiast szukał koncepcji, by znów znaleźć się na ziemi. Może nie było to specjalnie efektowne, ale w ostatecznym rozrachunku okazało się skuteczne. Yahya wygrał bowiem całą walkę niejednogłośną decyzją sędziów. Kanehara, choć starał się walczyć konsekwentnie w stójce i wybronił większość obaleń, zrobił zbyt mało, by zwyciężyć.

godz. 02:27. Sean Strickland praktycznie już w pierwszej rundzie zapewnił sobie zwycięstwo nad Igorem Araujo. Po pierwszej porażce w karierze, odniesionej w lutym tego roku, ostrzyżony tym razem na "jeża" "Tarzan" z impetem ruszył na rywala. Najpierw naruszył go w stójce, a potem mocno porozbijał w parterze - Araujo, choć uciekał do "żółwia", wciąż mocno obrywał po głowie. Na koniec pierwszego starcia Brazylijczyk próbował jeszcze rozpaczliwymi cepami trafić Stricklanda, jednak ten czujnie unikał wszelkiego zagrożenia. I choć amerykański wojownik nie zakończył potyczki przed czasem, spokojnie, bez większych kłopotów, dowiózł prowadzenie do końca pojedynku.

godz. 01:52. Niewiele emocji towarzyszło pojedynkowi Kevina Casey'a z Ildemarem Alcantarą. Pierwszą rundę raźniej zaczął Amerykanin, jednak przy próbie sprowadzenia pojedynku do parteru popełnił błąd i wciągnął sobie rywala do gardy. Casey szybko jednak, przy próbie Alcantary założenia mu duszenia zza pleców, znalazł drogę do pozycji z góry. W drugim starciu parteru nie oglądaliśmy już ani trochę ("no jiu-jitsu, no jiu-jitsu" - słyszeliśmy w przerwie w narożniku Brazylijczyka, w którym stał Greg Jackson), co nie odmieniło jakoś szczególnie losów walki: wciąż lepszy był w niej Casey, który w ostatnich sekundach drugiej rundy - po efektownym uniku - najpierw prawym prostym w czoło, a niedługo potem lewym na szczękę mocno trafił Alcantarę i w efekcie wywrócił go ciosami. Dominacja Casey'a trwała w najlepsze także w ostatnich pięciu minutach. Alcantara, wciąż zachęcany przez Grega Jacksona do zdecydowanego boksowania oraz używania kolan, nie zrobił w klatce praktycznie nic, by wygrać z przeciwnikiem. I dlatego jednogłośnie przegrał.

godz. 01:30. Za nami pierwsza walka gali w San Diego. Lyman Good pokonał w niej przez TKO w drugiej rundzie Andrew Craiga. Za moment drugi bój.

Wyniki ważenia przed UFC Fight Night 71:

Walka wieczoru.

  • 265 lbs.: Frank Mir pok. Todda Duffee'ego przez KO (lewy sierpowy), 1 runda (1:13)

Główna karta.

  • 155 lbs.: Tony Ferguson pok. Josha Thomsona przez jednogłośną decyzję sędziów (2x 30-27, 30-26)
  • 135 lbs.: Holly Holm pok. Marion Reneau przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 30-26, 29-28)
  • 135 lbs.: Manny Gamburyan pok. Scotta Jorgensena przez jednogłośną decyzję sędziów (3x 30-27)
  • 155 lbs.: Kevin Lee pok. Jamesa Moontasriego przez poddanie (duszenie zza pleców), 1 runda (2:56)
  • 170 lbs.: Alan Jouban pok. Matta Dwyera przez jednogłośną decyzję sędziów (3x 29-27)

Pozostałe.

  • 145 lbs.: Sam Sicilia pok. Yaotzina Mezę przez jednogłośną decyzję sędziów (2x 29-28, 30-27)
  • 135 lbs.:Jessica Andrade pok. Sarę Moras jednogłośną decyzją sędziów (3x 30-27)
  • 135 lbs.:Rani Yahya pok. Masanoriego Kaneharę niejednogłośną decyzją sędziów (2x 29-28, 28-29)
  • 170 lbs.:Sean Strickland pok. Igora Araujo jednogłośną decyzją sędziów (2x 30-27, 30-26)

Pozostałe (UFC Fight Pass).

  • 185 lbs.: Kevin Casey pok. Ildemara Alcantarę jednogłośną decyzją sędziów (3x 30-27)
  • 170 lbs.:Lyman Good pok. Andrewa Craiga przez TKO (uderzenia), 2. runda (3:37)

Opublikowano: 2015-07-16

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również