Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.


W drodze do ścisłej czołówki. Lyoto Machida vs Yoel Romero pod lupą

w-drodze-do-scislej-czolowki-lyoto-machida-vs-yoel-romero-pod-lupa

W sobotę 27 czerwca w Hollywood dojdzie do starcia dwóch wiekowych już zawodników (Machida - 37 lat, Romero - 38 lat), jednak ciągle mierzących wysoko. Różni ich etap kariery, na którym się znajdują. Romero mimo tego, że jest o rok starszy od Brazylijczyka, ma dużo mniejsze doświadczenie w MMA i cały czas się rozwija. Mam wrażenie, że największe sukcesy są jeszcze przed nim.

Machida natomiast najlepsze czasy ma już zdecydowanie za sobą. Po laniu, jakie otrzymał od Luke'a Rockholda, znalazł się na ostrym zakręcie, za którym znajduje się już chyba tylko ostatnia prosta jego kariery. To może być jego ostatnia wyprawa po pas kategorii średniej.

Czy mimo to jest w stanie powstrzymać rozpędzonego Kubańczyka? Przyjrzyjmy się ostatnim trzem walkom obu zawodników. Zacznijmy od Yoela Romero.

Yoel Romero vs Derek Brunson (15.01.2014)
Niedoszły rywal Krzysztofa Jotki - Derek Brunson od czasu angażu w UFC, prezentuje się nadzwyczaj dobrze, co pokazała właśnie walka z Yoelem Romero. Przed dwie rundy Amerykanin był lepszy od Kubańczyka w każdej płaszczyźnie. Nawet olimpijskie zapasy nie pomogły Yoelowi, który kilkukrotnie znajdował się na plecach i raz oddał nawet dosiad. Jego kluczem do zwycięstwa w tej walce były braki kondycyjne rywala, który w trzeciej rundzie słaniał się na nogach ze zmęczenia. Dzięki temu udało mu się ubić Brunsona i uratować się od drugiej porażki w zawodowej karierze.

Co "Soldier of God" pokazał w tym pojedynku? Niezłą pracę na nogach i tytanową szczękę. Brunson trafił w pierwszej rundzie okrężnym kopnięciem, które nawet lekko zahaczyło o tył głowy rywala, jednak nawet to nie było w stanie powalić Kubańczyka.

Yoel Romero vs Brad Tavares (19.04.2014)
Romero dostał wreszcie nieźle poukładanego zawodnika w stójce. Skoro Derek Brunson był w stanie go trafiać, to Tavares - zdawało się - tym bardziej będzie to robił i to skuteczniej. Jak się później okazało w walce, Romero pokazał, że potrafi jednak przenieść swoje olimpijskie doświadczenia do MMA. Skuteczne tym razem zapasy w połączeniu z dobrą pracą na nogach, lekkością i niezłą kondycją dały mu pewne zwycięstwo w tym pojedynku.

Yoel Romero vs Tim Kennedy (27.09.2014)
Ostatni pojedynek Kubańczyka, z najmocniejszym jak dotąd rywalem. W tym boju mieliśmy sporo kontrowersji. W pierwszej rundzie Yoel skutecznie bronił obaleń (znowu prezentując niezłe zapasy) i trafiał częściej w stójce. W kolejnej, będący zawsze nieźle przygotowany kondycyjnie Romero, zaczął opadać z sił i przyjmować coraz więcej ciosów. Pod koniec drugiej rundy tylko syrena kończąca uratowała Kubańczyka przed porażką. To, co stało się potem, nie miało prawa się zdarzyć na tak wysokim poziomie. Między rundami narożnik przedłużył przerwę o prawie pół minuty, co pozwoliło Yoelowi zebrać siły i dojść do siebie. Na początku trzeciego starcia Romero rzucił się na Kennedy'ego i znokautował go kombinacją ciosów. Jego kontrowersyjna wygrana spotkała się ze sporym oburzeniem kibiców, jak i samego Tima Kennedy'ego.

Czas przyjrzeć się ostatnim trzem pojedynkom Smoka.

Lyoto Machida vs Chris Weidman (05.07.2014)
"Dragon" wyszedł do tej walki świetnie przygotowany i miał w niej doskonałe momenty. Brazylijczyk jest zawodnikiem, który fenomenalnie walczy z kontry. To właśnie kontratakami, po akcjach mistrza, Machida najmocniej trafiał, jednak mający granitową szczękę Weidman niewiele sobie robił po jego ciosach, po których wileu innych zostałoby znokautowanych. Na przestrzeni całego pojedynku to mistrz jednak wywierał presję i notował więcej udanych akcji. Tym samym słusznie wygrywając walkę na punkty.

Lyoto Machida vs C.B Dolloway (20.12.2014)
Pojedynek trwał minutę, kopnięcie na wątrobę wystarczyło do szybkiego pokonania Amerykanina. Machida z pewnego poziomu nie spadnie i z zawodnikami nieco słabszymi będzie się rozprawiał w taki sposób jak właśnie z Dollowayem. Podobnie było w walce z Markiem Munozem, z różnicą taką, że Brazylijczyk potrzebował dwóch minut więcej. Kiedy wydawało się, że Lyoto ruszy ponownie po walkę o pas, przyszedł pojedynek z Lukiem Rockholdem...

Lyoto Machida vs Luke Rockhold (18.04.2015)
Brazylijczyk rozpoczął starcie bardzo dobrze, w swoim stylu krążył wokół Rockholda, czekał na jego atak i kontrował. Jednak Luke był dobrze przygotowany na to, że Machida z takim właśnie nastawieniem wejdzie do Oktagonu. Podczas jednej ze swoich szarży, Machida nadział się na cios Amerykanina i upadł na deski. To oznaczało dla niego początek bolesnej przeprawy. Do końca rundy Lyoto dostawał ostre lanie w parterze, a do drugiego starcia wyszedł ledwo trzymając się na nogach, co skutkowało tym, że zdecydowanie nie był już sobą i zbierał coraz więcej ciosów. Chwilę później walka przeniosła się do parteru i tam Rockhold zakończył pojedynek zapinając mataleo.

Co ostatnie walki obu panów mówią nam o ich bezpośrednim starciu ?

Jeden i drugi bardzo dobrze pracują na nogach, jednak Brazylijczyk robi to niemal perfekcyjnie, nie dając się zaganiać pod siatkę rywalom. Prezentuje niepodrabialny styl, opierający się na szybkich kontratakach i wyprzedzaniu akcji rywali. Styl niepodrabialny, jednak nie zmianiający się już od dawna i coraz więcej zawodników jest w stanie go rozczytać. "Smok" od dłuższego czasubazuje na tym co ma i ciężko spodziewać się czegoś nowego w jego artylerii.

Kubańczyk z takim zawodnikiem, jak Machida, nigdy jeszcze nie walczył, a - jak wcześniej wspomniałem - Lyoto z pewnego poziomu nie spadnie, dla niektórych zawsze będzie nieuchwytnym celem. Czy do tej grupy należy Romero? Walka z Brunsonem podpowiada, że tak, więc gdzie szukać zwycięstwa? Oczywiście w zapasach. Te u Yoela w MMA wygladają coraz lepiej, po sprowadzeniu trzeba jednak jeszcze zawodnika utrzymać na ziemi, a to w starciu z Brazylijczykiem może być trudne, jak samo jego przewrócenie.

Kolejny znak zapytania należy postawić przy kondycji obu zawodników. Czy ogromny spadek sił Machidy w drugiej rundzie z Rockholdem był wynikiem lania, jakie otrzymał w pierwszej odsłonie? Czy może słabego przygotowania? Z kolei Romero we wszystkich pojedynkach wyglądał w tym aspekcie dobrze, z wyjątkiem ostatniego starcia z bardziej wymagającym rywalem, z którym toczył walkę w nieco szybszym tempie. Tutaj, mimo wszystko, Brazylijczyk może mieć przewagę, tym bardziej, że "Soldier of God" ostatni pojedynek stoczył we wrześniu i jego forma jest sporą niewiadomą.

Ważnym elementem będzie też nastawienie Lyoto. Czy już nie jest zmęczony ciągłym "odbijaniem się" od ścisłej czołówki? Jak wspomniał w wywiadzie wziął tę walkę tak szybko, żeby zetrzeć ślady po słabym występie z Lukiem Rockholdem, co wskazywałoby na to, że mentalnie jest jeszcze gotów na wyprawę po pas.

Podsumowując. Jeżeli walka rozstrzygnie się w pełnym dystansie, z tarczą powinien z niej wyjść Machida. Z każdą rundą przewaga Brazylijczyka będzie rosła. Jeżeli w pierwszych minutach Romero nie zaskoczy go jakimś ciosem, bądź nie sprowadzi i w parterze nie wyrządzi mu krzywdy, to szanse Kubańczyka na wygranie tego pojedynku znacznie zmaleją.

Romero musi strzec się od nieprzygotowanych ataków, które "Dragon" bardzo szybko wykorzysta i na które odpowie jakąś mocną kontrą, która może powalić rywala na deski. Taki właśnie scenariusz uważam za prawdopodobny.

Machida przegrywa tylko z najlepszymi. Jeżeli nie wyjdzie do tej walki w jakiejś kiepskiej formie, albo Romero nie zaprezentuje się nadzwyczajnie, to o rok młodszy Brazylijczyk wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Ostatecznie szanse rozkładam na 65%-35% dla Machidy.

Jak będzie? Przekonamy się już w najbliższą sobotę.

DAMIAN TOKARSKI

Opublikowano: 2015-06-26

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również